Zabójcza fala tsunami, która 11 marca tego roku zdewastowała wybrzeża Japonii, była odczuwalna także po drugiej stronie globu. Naukowcy przedstawili dowody na to, że japoński kataklizm spowodował także oderwanie się gigantycznych gór lodowych od wybrzeży Antarktydy.

Fala tsunami została wywołana trzęsieniem ziemi o sile 9 stopni w skali Richtera, największe w Japonii od czasu rozpoczęcia pomiarów sejsmologicznych. Trzęsienie oraz fala tsunami spowodowały śmierć co najmniej 15 tysięcy ludzi, straty gospodarcze przekraczające równowartość 235 miliardów dolarów, a także groźbę katastrofy nuklearnej.

Kataklizm, który spustoszył Japonię, był również odczuwalny w innych częściach świata. Spore straty odnotowano na wybrzeżach Stanów Zjednoczonych, na Hawajach oraz na wyspach indonezyjskich. Fala tsunami była jednak o wiele niższa niż zakładały pierwsze szacunki. Najnowsze badania pokazują jednak, że tak silny kataklizm był odczuwalny nawet w bardzo odległych rejonach globu.

Wielka fala uderzyła w wybrzeża Antarktydy 18 godzin po trzęsieniu ziemi i po przebyciu kilkunastu tysięcy kilometrów. Spowodowała tam oderwanie blisko 125 kilometrów kwadratowych lądolodu szelfowego. Największa góra lodowa miała wymiary 11 x 6 kilometrów.

Góry lodowe odrywały się od wybrzeża w ciągu 36 godzin od dotarcia do niego fali tsunami. Tak długi okres niepokoju lodowca szelfowego był efektem skomplikowanego układu odbitych fal uderzających w kontynent długo po głównej fali.

Największy fragment lądolodu, który opuścił Antarktydę, był wcześniej stabilny przez co najmniej 46 lat. Zdaniem naukowców z NASA oraz Uniwersytetu w Chicago dobrze obrazuje to wielki wpływ, jaki na lodowce szelfowe Antarktydy mają nawet najbardziej odległe zdarzenia tektoniczne.

Źródło: Brunt, K. M., Okal, E. A., Macayeal, D. R., 2011. Antarctic ice-shelf calving triggered by the Honshu (Japan) earthquake and tsunami, March 2011. Journal of Glaciology 57, 785-788. [pdf]

jetpack.me