Antarktyda i Australia.

Skuta dziś lodem Antarktyda przypominała w mezozoiku Australię – kontynent położony w strefie klimatu umiarkowanego (fot. NASA).

Znalezione niedawno na Antarktydzie szczątki tytanozaura dowodzą, że w kredzie kontynent ten zamieszkiwały wielkie, roślinożerne dinozaury. Odkrycie to stanowi dobry pretekst, by zastanowić się nad klimatem, który panował niegdyś na lądzie skutym dzisiaj niemal w całości lądolodem.

Jest pewne, że tytanozaur, należący do zauropodów, nie mógłby przetrwać w krainie wiecznego lodu. Antarktyda musiała być zatem w kredzie zupełnie innym kontynentem, zapewniającym dostęp do ogromnych ilości pokarmu roślinnego. Temperatury panujące na tym lądzie były też na pewno o wiele wyższe niż obecnie.

Te intuicyjne wnioski potwierdzają inne odkrycia paleontologiczne. Antarktyda była w mezozoiku o wiele bardziej przyjazna dla życia. Rosły na niej lasy i zarośla. Wśród drzew licznie reprezentowane były sagowcowe oraz miłorzębowe. Te pierwsze stanowiły ważne źródło pożywienia dinozaurów roślinożernych. Zbiorowiska roślinne wskazują, że klimat był umiarkowany. Dinozaury nie żyły więc w warunkach tajgi arktycznej. To jeszcze bardziej podkreśla, jak nietypowo (przynajmniej w porównaniu ze stanem dzisiejszym) wyglądała Antarktyda 100 mln lat temu.

Amargazaur.

Szczątki wielkich, roślinożernych dinozaurów (zauropodów) zostały po raz pierwszy znalezione na Antarktydzie dopiero teraz.

W jaki sposób przyjazny dla dinozaurów kontynent przeobraził się w lodową pustynię? Zadecydowały przede wszystkim dwa czynniki:

    1. Tektonika kier litosfery. Antarktyda stanowiła w początkach mezozoiku część większego kontynentu – Gondwany. Obejmował on także Amerykę Południową, Afrykę, Indie oraz Australię. Rozpad tego wielkiego kontynentu spowodował, że jego części rozproszyły się po całej półkuli. Niemal wszystkie wygrały los na loterii i trafiły w ciepłe rejony Ziemi. Pecha miała jedynie Antarktyda, która przesunęła się w rejon bieguna południowego.
    2. Globalne zmiany klimatyczne. Ziemia stanowiła w mezozoiku o wiele cieplejszą planetę niż obecnie. Lądolody i lodowce w strefach polarnych zanikły niemal całkowicie. W efekcie poziom oceanów był o wiele wyższy niż obecnie – nawet o 200 metrów! Dzięki temu dinozaury mogły przetrwać nawet na kontynentach znajdujących się w rejonie biegunów.

Oba czynniki bardzo ułatwiły zauropodom skolonizowanie przynajmniej niektórych rejonów Antarktydy. Nie oznacza to, że przeżycie na kontynentach leżących za południowym kołem polarnym nie wymagało żadnych specjalnych strategii umożliwiających przetrwanie. Dinozaury kolonizujące Australię musiały na przykład radzić sobie z trudnymi warunkami nocy polarnej. Dotychczasowe odkrycia wskazują na to, że wielkie gady poradziły sobie nawet z tym problemem, choć nie wykształciły umiejętności hibernacji, tak przydatnej innym zwierzętom zasiedlającym rejony podbiegunowe.

Źródło:
I. A. Cerda, A. P. Carabajal, L. Salgado, R. A. Coria, M. A. Reguero, C. P. Tambussi, J. J. Moly, 2011. The first record of a sauropod dinosaur from Antarctica. Naturwissenschaften. DOI: 10.1007/s00114-011-0869-x