Wulkan.

Nasz kraj, wolny od silnych trzęsień ziemi i eksplozji wulkanicznych, wydaje się być oazą geologicznego spokoju. Tymczasem jeszcze kilkanaście milionów lat temu nad obszarem dzisiejszej południowo-zachodniej Polski górowały stożki czynnych wulkanów…

Zobacz także: Wulkany paleozoiczne w Polsce

Późnopaleozoiczna działalność wulkaniczna była związana z ruchami górotwórczymi orogenezy waryscyjskiej (nazywanej też hercyńską). Stanowiły one efekt kolizji mikrokontynentów określanych wspólnie mianem Armoryki z kontynentem Laurusja, w skład którego wchodziła dzisiejsza platforma wschodnioeuropejska oraz Ameryka Północna.

Przyczyny działalności wulkanicznej

Młodszy, kenozoiczny etap wulkanizmu miał inną genezę. Był on związany z ruchami orogenezy alpejskiej. Rozpoczęła się ona w kredzie i stanowiła efekt kolizji mikrokontynentów budujących dzisiejsze Alpy i Karpaty z kontynentem europejskim. Dodatkowym czynnikiem górotwórczym była presja wywoływana przez zbliżającą się z południa Afrykę.

Podczas orogenezy alpejskiej na terenie dzisiejszej Polski zaszły ogromne zmiany. Obszar Sudetów został wypiętrzony wzdłuż tak zwanego sudeckiego uskoku brzeżnego.

Jeszcze większe zmiany miały miejsce w rejonie współczesnych Karpat Zachodnich, zajmujących południowy kraniec naszego kraju. W paleogenie obszar ten stanowił dno morza posiadającego połączenie z oceanem Tetyda. Ten ogromny zbiornik oceaniczny – zlikwidowany podczas orogenezy alpejskiej – oddzielał Europę i Azję od leżącej na południu Afryki oraz Indii.

Na oceanie Tetyda znajdowały się liczne mikrokontynenty, które zostały dobudowane do kontynentu europejskiego w trakcie ruchów górotwórczych. W ten sposób powstała południowa część naszego kontynentu – obejmująca obszar Włoch, Szwajcarii i Austrii, a także Bałkany.

Tak istotne wydarzenia geologiczne musiały mieć poważne skutki. Jednym z nich była działalność wulkaniczna na północnym obrzeżeniu górotworu alpejskiego.

Na terenie dzisiejszej Polski zjawiska wulkaniczne miały miejsce w dwóch obszarach:

  1. na terenie Sudetów,
  2. oraz w Karpatach, na obszarze Pienińskiego Pasa Skałkowego (Podhale).

O ile w pierwszym przypadku doszło do powstania typowych stożków wulkanicznych, których pozostałości możemy podziwiać do dzisiaj, o tyle w Pieninach działalność wulkaniczna miała mniej efektowny charakter. Przyjrzyjmy się teraz dokładniej kenozoicznym przejawom magmatyzmu w obu tych regionach Polski.

Wulkany Dolnego Śląska

W przypadku Sudetów procesy wulkaniczne doprowadziły do powstania typowych wulkanów – stożków, z których wydobywała się lawa oraz popioły. Zjawiska te miały miejsce stosunkowo niedawno, przynajmniej w geologicznej skali czasu. Działalność wulkaniczna na terenie dzisiejszego Dolnego Śląska rozpoczęła się w oligocenie, to jest około 30 milionów lat temu. Swoje apogeum osiągnęła natomiast w miocenie, około 20 mln lat temu.

Ostatnie wulkany zniknęły z krajobrazu Sudetów zaledwie przed kilkoma milionami lat. Skutki tak niedawnej działalności wulkanicznej można łatwo zaobserwować w terenie. Pozostałości dawnych wulkanów są o wiele bardziej czytelne niż widoczne tylko dla geologa skromne resztki starszego, paleozoicznego magmatyzmu.

Do dzisiaj w krajobrazie Dolnego Śląska zaznaczają się charakterystyczne, trójkątne i spiczaste wzgórza. Stanowią one rezultat kenozoicznej działalności wulkanicznej. Jednym z najbardziej znanych śląskich wulkanów jest Ostrzyca Proboszczowicka (na zdjęciu).

Ostrzyca.

Ostrzyca – najbardziej znany dolnośląski "wulkan" (fot: Paweł Kuźniar).

Charakterystyczne stożki sudeckie, choć łudząco podobne do współczesnych, aktywnych wulkanów, nie są jednak prawdziwymi stożkami wulkanicznymi. Stoki dawnych wulkanów uległy bowiem całkowitej erozji. Osady pokryw popiołowych (tufów) nie są odporne na długotrwałe działanie wód opadowych i innych czynników prowadzących do zrównania (denudacji) powierzchni ziemi.

Czym więc są sudeckie stożki? W rzeczywistości stanowią one pozostałość kominów wulkanicznych, czyli kanałów znajdujących się wewnątrz wulkanów. Wypełniała je lawa, która po zastygnięciu stała się twardą i odporną skałą bazaltową.

Wulkan typu Stromboli.

Sudeckie "wulkany" to pozostałości jedynie komina wulkanicznego, zaznaczonego na schemacie na czerwono. Pozostałe części stożka zostały usunięte przez erozję (źródło: Wikimedia Commons).

To właśnie te kominy, wraz ze znajdującym się wokół nich rumoszem, uformowały charakterystyczne dolnośląskie „wulkany”.

Oglądając zdjęcia sudeckich stożków warto zwrócić uwagę na charakterystyczny cios (sieć spękań) powstały w skałach bazaltowych – bazanitach i nefelinitach. Mają one kształt kolumn. Skały wulkaniczne, powstające w wyniku powolnego zastygania lawy w kominach wulkanicznych pękają w charakterystyczny sposób, przypominając niekiedy olbrzymie organy piszczałkowe. Ten specyficzny przykład ciosu można obserwować między innymi na Wilczej Górze (na zdjęciu).

Wilcza Góra.

Wilcza Góra. Widoczny charakterystyczny, słupowy cios w bazaltach (fot. Adam Majewski).

Ponieważ współczesne pozostałości po działalności magmowej to jedynie kominy (nazywane też szyjami lub nekami), a więc pierwotnie stożki wulkaniczne musiały być o wiele wyższe. Mogły one osiągać kilkaset metrów wysokości względnej i być o wiele lepiej widoczne w terenie niż współczesne dolnośląskie „wulkany”.

Wulkanizm w Pieninach

Zjawiska wulkaniczne na Podhalu również miały miejsce w miocenie, czyli około 20 mln lat temu. Ich charakter był jednak inny. Zastygająca magma utworzyła skały o składzie andezytu. Najpiękniejsze przykłady takich skał można znaleźć na górze Wżar (na wschód od Nowego Targu).

Mioceńskie andezyty występują w rejonie Pienin na niewielkim obszarze. Najdalsze stanowiska tych skał są oddalone od siebie o niespełna 20 kilometrów. Brakuje też efektownych śladów kominów wulkanicznych, tak typowych dla Sudetów.

Czy na terenie dzisiejszego Pienińskiego Pasa Skałkowego powstały prawdziwe wulkany? Trudno przesądzić; andezyty odsłaniające się na powierzchni mają charakter żył wciskających się zgodnie (sille) lub niezgodnie (dajki) pomiędzy już istniejące skały. Kominów wulkanicznych takich jak w Sudetach nie można obejrzeć na terenie Pienin.

Wdżar - kamieniołom andezytu.

Kamieniołom andezytu na górze Wżar (Wdżar) koło Nowego Targu (fot. Jerzy Opioła).

Nie oznacza to, że na obszarze Podhala oraz Pienin brakuje jakichkolwiek śladów kenozoicznej działalności magmowej – poza wspomnianymi andezytami. W rejonie Szczawnicy występują kwaśne wody mineralne, bogato nasycone dwutlenkiem węgla. Są to tak zwane szczawy. To właśnie tym wodom Szczawnica zawdzięcza nie tylko swoją nazwę, ale także status znanego uzdrowiska specjalizującego się w leczeniu chorób układu oddechowego. Dwutlenek węgla przesycający szczawy wskazuje natomiast, że powstanie tych wód musiało mieć związek z późnymi fazami działalności wulkanicznej na tym obszarze.

Wulkanizm pieniński pojawił się w specyficznym miejscu, na pograniczu zamkniętych we wczesnym miocenie zbiorników fliszowych Karpat Zewnętrznych (dzisiejszych Beskidów) oraz podłoża Tatr i Alp, dołączonego do platformy europejskiej w trakcie orogenezy alpejskiej. To właśnie te wydarzenia były przyczyną pojawienia się ognisk magmowych, a także trzęsień ziemi. Te ostatnie zdarzają się na terenie Pienin aż do dzisiaj. Obszar ten stanowi najbardziej sejsmiczny fragment terytorium współczesnej Polski.

Warto przeczytać: