Miliony lat w zabytkach Poznania: wycieczka

Znajdź pamiątki po dawnych wydarzeniach geologicznych w budynkach Poznania: skamieniałości, osady dawnych rzek górskich oraz skały magmowe powstałe głęboko pod powierzchnią ziemi

Zwiedzanie zabytków polskich miast, w tym Poznania, to świetna lekcja historii. Podczas takich wycieczek można dowiedzieć się wielu pasjonujących rzeczy o początkach państwa polskiego, okresie świetności I Rzeczypospolitej, a także o jej upadku, czasach zaborów oraz zniszczeniach i odbudowie XX wieku. Wiedzę o wszystkich wydarzeniach zdobywamy dzięki historykom oraz archeologom.

Te same zabytki mówią nam dużo także o czasach o wiele wcześniejszych, jeszcze przed pojawieniem się człowieka. Wszystkie budowle są wprawdzie dziełem rąk ludzkich, ale do ich wybudowania potrzebny był kamień – zarówno surowiec budowlany, jak i dekoracyjny. Wszystkie fragmenty naturalnego kamienia, czyli skał, które możemy obejrzeć w poznańskich zabytkach (w tym ich elewacje, posadzki, znajdujące się w nich tablice pamiątkowe, pomniki, ołtarze w kościołach), choć wykorzystane przez człowieka przed dziesiątkami lub setkami lat, same w sobie są o wiele starsze. Powstały one przed milionami lat, gdy na Ziemi nie było jeszcze ludzi, a Europa nie istniała albo wyglądała zupełnie inaczej niż obecnie. Dzisiaj te skały stanowią pamiątki odległych dziejów naszej planety, a ich badaniem zajmują się geolodzy oraz paleontolodzy.

Największe możliwości studiowania historii Ziemi mają mieszkańcy południowej Polski. To tam odsłaniają się – czyli są widoczne w stanie naturalnym – skały zawierające informacje o historii geologicznej naszego kraju. Najpiękniejsze stanowiska geologiczne znajdują się między innymi w Górach Świętokrzyskich, na Wyżynie Śląsko-Krakowskiej, a także w Sudetach. W centralnej i północnej Polsce, która jeszcze 20 tysięcy lat temu przykryta była lądolodem skandynawskim, naturalne odsłonięcia skał stanowią wyjątkową rzadkość.

Nie oznacza to, że tylko mieszkańcy południowych województw Polski mogą na własne oczy oglądać pamiątki po dawno minionych okresach geologicznych. Odsłaniające się tam skały są właśnie tym kamieniem dekoracyjnym, który został wykorzystany przez budowniczych poznańskich zabytków. Zatem także w naszym mieście, choć dalekim od gór, można zagłębić się w liczące miliony lat dzieje Ziemi. Wybierzemy się teraz na spacer po Poznaniu, podczas którego poszukamy śladów niesamowitych wydarzeń z przeszłości naszej planety – reliktów nieistniejących już mórz oraz gór, pustyń, a także dawno wymarłych zwierząt.

Katedra

Katedra w Poznaniu.

Bazylika archikatedralna w Poznaniu.

Naszą wycieczkę zacznijmy od poznańskiej katedry, czyli bazyliki archikatedralnej Świętych Apostołów Piotra i Pawła na Ostrowie Tumskim. Warto zwrócić w niej uwagę na dwukolorową posadzkę w nawach. Tworzą ją płytki polerowanych skał osadowych zbudowanych z węglanu wapnia – wapieni. W posadzce są one ułożone w szachownicę, z zachowaniem porządku polegającego na ułożeniu obok siebie czterech płyt tej samej barwy.

Spójrzmy najpierw na ciemne płytki posadzkowe. Zostały one wykonane z niezwykłej skały, określanej niekiedy mianem „czarnego marmuru”. W rzeczywistości jest to wapień, o czym świadczą widoczne w nim skamieniałości, odcinające się na ciemnym tle swoimi jaśniejszymi barwami. W marmurze, który jest skałą przeobrażoną, szczątki organiczne są niewidoczne, ponieważ zostały zniszczone w wyniku działania wysokich temperatur oraz ciśnień.

Czarny wapień z katedry pochodzi z miejscowości Dębnik leżącej niedaleko Krakowa, stąd też często jest określany mianem wapienia dębnickiego. Jego walory zdobne doceniano już w XVI wieku, kiedy wykorzystano go w celach dekoracyjnych na Wawelu. Swoją czarną barwę wapienie dębnickie zawdzięczają obecności drobniutkich ziarenek minerału pirytu. Najbardziej charakterystyczny element stanowią skamieniałości widoczne w niektórych płytkach. Duże, sięgające kilkanaście centymetrów średnicy, obłe kształty to szkielety gąbek paleozoicznych, należących do wymarłej gromady stromatoporoidów. Do tej samej grupy należały tak zwane amfipory – gąbki w kształcie gałązek, rosnące pionowo na dnie morskim. Ich szkielety często są pokruszone i tworzą nagromadzenia w niektórych płytkach wapienia. Wydłużone, cienkie gałązki to przekroje podłużne tych gąbek. Owalne, jasne kształty o średnicy kilku milimetrów, występujące powszechnie w wapieniu dębnickim, to z kolei przekroje poprzeczne amfipor, powstające w wyniku przecięcia skamieniałości w poprzek gałązki.

Wapień z Dębnika (wapień dębnicki).

Wapień z Dębnika – skała, która powstała w ciepłym i płytkim morzu dewońskim. W górnej części zdjęcia widoczny masywny szkielet gąbki z grupy stromatoporoidów. W dolnej części widoczne poprzeczne przekroje drobnych gąbek gałązkowych, czyli tak zwanych amfipor. Te skamieniałości liczą sobie około 385 milionów lat!

Wapienie z Dębnika są skałami bardzo starymi, datowanymi na erę paleozoiczną, a ściślej – na jej czwarty okres geologiczny, czyli dewon. Powstały one około 385 milionów lat temu. Skamieniałości obserwowane w wapieniach z Dębnika wskazują na istnienie w dewonie bardzo płytkiego zbiornika, o maksymalnej głębokości kilku metrów. Większe nagromadzenia skamieniałości obserwowane w niektórych płytkach powstały w wyniku sztormów, z którymi związane było silne falowanie, transportujące szkielety organizmów po dnie morskim.

Dewońska laguna amfiporowa (rys. Edyta Felcyn).

Tak wyglądało płytkie morze dewońskie, w którym powstały czarne wapienie z Dębnika. Pionowe gałązki to amfipory, a kopulaste kształty – masywne gąbki z wymarłej grupy stromatoporoidów. Widoczne są również ślimaki oraz muszle małży i podobnych do nich ramienionogów. Rys. Edyta Felcyn.

Dewońskie morze było ciepłe, o czym świadczą liczne skamieniałości gąbek, a także rzadziej spotykane koralowce. Teren dzisiejszej Polski musiał się więc znajdować wówczas w rejonie równika. Było to możliwe dzięki wędrówce kontynentów, zachodzącej także dzisiaj. Kontynenty przemieszczają się kilka milimetrów lub centymetrów rocznie, co w skali milionów lat daje ogromne odległości. W dewonie obszar Europy znajdował się tysiące kilometrów dalej na południe, blisko równika.

Zwróćmy teraz uwagę na jasne płytki widoczne w nawach katedry oraz we fragmentach prezbiterium. Są to również polskie wapienie, pochodzące jednak z rejonu południowego obrzeżenia Gór Świętokrzyskich, z miejscowości Morawica. Zawierają one bardzo liczne skamieniałości oraz ślady działalności życiowej organizmów. Skały te powstawały w ciepłym morzu późnej jury, czyli 160 milionów lat temu. Są więc o wiele młodsze od czarnych wapieni dębnickich, również znajdujących się w posadzce poznańskiej katedry. Nieco inne jest również środowisko, w którym powstały. Wapienie z Morawicy tworzyły się w morzu o wiele głębszym niż w przypadku wapieni z Dębnika. Dno znajdowało się na głębokości kilkudziesięciu, a nawet kilkuset metrów.

Odmienne środowisko, w którym powstawały jasne wapienie z Morawicy, a także inny wiek powodują, że w skałach tych widoczny jest zestaw skamieniałości różny od zaobserwowanego przez nas w wapieniu dębnickim. Wspólny element stanowią gąbki. Są one bardzo liczne w skałach z Morawicy. Gąbki zachowały się w postaci okrągłych, a częściej owalnych kształtów, z grubymi ścianami nierzadko przebitymi przez pory sięgające do wnętrza szkieletu. Wewnątrz gąbek widoczna jest przestrzeń, która za życia organizmu pozostawała pusta. Nosi ona nazwę spongocelu. Obecnie natomiast wnętrze gąbek wypełnione jest tym samym materiałem węglanowym, który buduje otaczającą skałę. Szkielety tych zwierząt wyglądają więc zupełnie inaczej niż dewońskie gąbki z gromady stromatoporoidów, znane nam z ciemnych płytek posadzkowych. Inne było też środowisko życia obu grup. Stromatoporoidy i amfipory preferowały bowiem wody płytkie, nieprzekraczające kilkunastu metrów głębokości.

Gąbka w jurajskim wapieniu.

Okrągłe i owalne kształty z widoczną perforacją w ścianach, często spotykane w jasnych wapieniach jurajskich, to skamieniałości gąbek.

Oprócz gąbek, które żyły przytwierdzone do dna, w wapieniach z Morawicy spotykane są też liczne przekroje przez amonity – wymarłe zwierzęta należące do głowonogów, spokrewnione z ośmiornicami. Najlepiej zachowane okazy widoczne są w postaci zwiniętych spiralnie muszli. Od ślimaków amonity odróżniają się obecnością przegród dzielących muszlę na osobne komory. W ostatniej, znajdującej się najbliżej ujścia komorze znajdowało się ciało zwierzęcia.

Oprócz amonitów w wapieniu z Morawicy widoczne są niekiedy skamieniałości belemnitów. Mają one kształt ciemnych strzał, niekiedy z wyraźnym zagłębieniem na szerszym z końców. Czasami przy bliższych oględzinach widoczna jest struktura wewnętrzna w postaci równolegle ułożonych, wydłużonych kryształów zbudowanych z minerału kalcytu. Strzały obserwowane przez nas w posadzce są fragmentem szkieletu, który nosi nazwę rostrum. Belemnity żyły w toni morskiej, tak jak amonity, z którymi zresztą były spokrewnione, należąc do tej samej gromady głowonogów. Obie grupy wyginęły na przełomie ery mezozoicznej i kenozoicznej.

Wapień jurajski.

W jurajskich wapieniach częste są ciemne, wydłużone strzały. Są to skamieniałości belemnitów – wymarłych zwierząt morskich należących do głowonogów, czyli spokrewnionych ze współczesnymi ośmiornicami.

Polska w późnej jurze, 160 mln lat temu (rys. Edyta Felcyn).

W wodach jurajskiego morza, które około 160 mln lat temu zalało niemal cały obszar dzisiejszej Polski, pływały liczne amonity (zwinięte muszle) oraz belemnity (proste muszle), a na dnie rosły gąbki o charakterystycznym, kielichowatym kształcie. Rys. Edyta Felcyn.

Obserwowane przez nas jasne wapienie są o wiele młodsze od ciemnych wapieni z Dębnika. Tworzyły się one w jurze, około 160 milionów lat temu. Teren Polski był wówczas zalany głębokim morzem. Klimat był o wiele cieplejszy niż obecnie, jednak nie tak gorący jak w dewonie, ponieważ Europa zdążyła się już przemieścić do szerokości podzwrotnikowych na półkuli północnej.

Oglądając posadzkę katedry poznańskiej warto zwrócić również uwagę na stopnie prowadzące do bocznych kaplic. Zostały one wykonane z tak zwanego granitu strzegomskiego wydobywanego w okolicach Strzegomia na Dolnym Śląsku. Ten kamień również stanowi cenną pamiątkę po dawnych wydarzeniach. Powstał on ponad 300 milionów lat temu, a więc w okresie karbońskim, podczas wielkich ruchów górotwórczych związanych z powstawaniem ogromnego kontynentu Pangei, w skład którego weszły niemal wszystkie lądy kuli ziemskiej. Wydarzenia te spowodowały między innymi ustąpienie dewońskiego morza i powstanie wysokich gór oraz rozległych zagłębień, w których tworzyły się złoża węgla kamiennego. Potężne ruchy górotwórcze prowadziły też do przetapiania skał, a z magmy krystalizowały oglądane przez nas granity. Minęły miliony lat, zanim łańcuchy górskie zostały zrównane w wyniku erozji, a na terytorium Polski znowu wkroczyły wody morskie. W jednym z tych mórz powstały wówczas jasne wapienie z Morawicy.

Granit strzegomski.

Granit ze Strzegomia (Dolny Śląsk). Widoczne jasne kryształy minerałów kwarcu i skaleni oraz czarne kryształy biotytu. Skały takie powstawały w karbonie, czyli ponad 300 milionów lat temu, w podziemnych zbiornikach stygnącej magmy. Szerokość zdjęcia to niecałe 5 cm.

Mapa paleogeograficzna: karbon, 310 mln lat temu.

Świat w karbonie, ponad 300 milionów lat temu. Niemal wszystkie kontynenty połączyły się w jeden, olbrzymi ląd – Pangeę. Z jego powstawaniem związana była geneza granitów Dolnego Śląska.

W ten sposób kamienie dekoracyjne wykorzystane w katedrze poznańskiej pozwoliły nam na odtworzenie historii obejmującej ponad 200 milionów lat. Dzięki niej możemy zaobserwować charakterystyczną cykliczność procesów geologicznych – na badanym obszarze geolodzy bardzo często napotykają zapis naprzemiennego wkraczania morza oraz tworzenia się gór. Historia ta powtarza się wielokrotnie – w analizowanym przypadku morze jurajskie ustąpiło, a dzisiaj na jego miejscu znajdują się kolejne góry – Góry Świętokrzyskie.

Kościół przy Placu Bernardyńskim

"Kościół bernardynów" w Poznaniu.

Kościół św. Franciszka Serafickiego przy Placu Bernardyńskim w Poznaniu.

Drugim przystankiem na naszej trasie będzie kościół św. Franciszka Serafickiego przy ul. Garbary 22, nazywamy popularnie „kościołem bernardynów”. Warto spojrzeć na jego dwukolorową posadzkę. Tak jak w katedrze, tak i tutaj została ona wykonana z polskich wapieni dewońskich i jurajskich. Tak samo jak bazylice archikatedralnej, tak i tutaj jasne płytki wykonane są ze skał jurajskich, a ciemne – z dewońskich. Jaśniejsze odmianę kamienia dekoracyjnego rozpoznamy bez problemu. Są to znane nam już wapienie z Morawicy. Natomiast wapienie dewońskie wyglądają inaczej niż w katedrze. Nie są czarne, ale ciemnobrunatne lub brązowoczerwone. Wapienie te pochodzą z rejonu miejscowości Bolechowice, znajdującej się kilkanaście kilometrów na południowy zachód od Kielc, i od tej miejscowości wzięły one swoją nazwę.

Najbardziej rozpoznawalnym elementem pochodzenia organicznego widocznym w wapieniu z Bolechowic są jasnoszare szkielety gąbek z grupy stromatoporoidów, a także amfipory. Szczątki tych samych zwierząt obserwowaliśmy w dewońskiej skale z Dębnika, jednak tutaj są one o wiele częstsze. Szkielety stromatoporoidów mają niekiedy fantazyjne kształty, ale równie często są owalne lub okrągłe. Są to przedstawiciele tych samych rodzajów stromatoporoidów, które znajdowane są w wapieniu z Dębnika, podobne były też ich warunki życia. Dzięki temu uzyskujemy potwierdzenie wcześniejszego wniosku, że w dewonie, około 385-375 milionów lat temu, na terenie Polski znajdowało się płytkie morze.

Wapień z Bolechowic koło Kielc (dewon).

Dewoński wapień z Bolechowic koło Kielc. U dołu po prawej stronie widoczny szkielet dużej gąbki. Biały kształt pośrodku to przekrój przez muszlę małża z rodzaju Megalodon. W górnej części widoczne liczne przekroje przez drobne gąbki gałązkowe (z czarną plamą – kanałem osiowym – pośrodku). Pasek skali: 1 cm.

Oprócz stromatoporoidów i amfipor w wapieniach z Bolechowic często widoczne są białe kształty o średnicy od kilku do kilkunastu centymetrów, niekiedy przypominające swym zarysem czaszki małych zwierząt. Nie są to jednak szczątki gadów ani płazów, ale przekroje przez muszle małży – a więc zwierząt żyjących do dzisiaj. Posiadały one skorupki wyposażone w silnie skręcone wierzchołki. W efekcie ich przekroje mają bardzo oryginalne kształty.

Polska w dewonie, 370 mln lat temu (rys. Edyta Felcyn).

Rekonstrukcja gorącego morza dewońskiego, w którym powstały wapienie z okolic Kielc. Organizmy w kształcie kopuły to w większości gąbki, których skamieniałe szkielety występują bardzo licznie w oglądanej przez nas posadzce. Na obrazie widoczne są również gałązkowe i drzewiaste kolonie koralowców, a w oddali także liliowce – choć przypominają one rośliny, są to zwierzęta z grupy szkarłupni. Rys. Edyta Felcyn.

Fara Poznańska

Fara Poznańska.

Bazylika kolegiacka Matki Bożej Nieustającej Pomocy, czyli Fara Poznańska.

Kolejnym etapem spaceru będą odwiedziny w Farze Poznańskiej, czyli bazylice kolegiackiej Matki Bożej Nieustającej Pomocy, św. Marii Magdaleny w Poznaniu i św. Stanisława Biskupa. Już przy głównym wejściu napotykamy zniszczoną posadzkę z płytek wapienia z Bolechowic. Duże, szare szkielety stromatoporoidów oraz białe muszle małży są w niej doskonale widoczne. Stopień zużycia posadzki wapiennej z farze świetnie pokazuje, jak miękkie są wapienie. Ich twardość w tak zwanej skali Mohsa oscyluje wokół trzeciego stopnia, podczas gdy drobny piasek kwarcowy wnoszony na butach jest o wiele twardszy (siódmy stopień w skali Mohsa). W efekcie wapienie nie sprawdzają się dobrze w miejscach narażonych na silne zużycie.

Wchodząc dalej do fary zaobserwujemy posadzkę ułożoną z nieznanego nam kamienia. Niektóre z płytek są barwy szarej, inne – ciemnoczerwone i brązowe. Niekiedy widoczne są liczne gruzły tworzące charakterystyczny wzór. Skamieniałości zdarzają się stosunkowo rzadko, mają od kilku do aż kilkudziesięciu centymetrów długości i przypominają swym kształtem strzały. Nie są to jednak belemnity, gdyż ich wnętrze wypełnione jest albo tym samym materiałem wapiennym, który otacza skamieniałości, albo białymi kryształami minerału kalcytu. Co więcej, wewnątrz skamieniałości widoczne są też przegrody dzielące je na osobne komory. Przypomina to nieco segmentację muszli amonitów. Rzeczywiście, zwierzęta, po których pozostały skamieniałości widoczne w posadzce fary, były z nimi spokrewnione. Należały do podgromady łodzikowatych i – wspólnie z amonitami oraz belemnitami – do głowonogów. Były powszechne w okresie ordowickim, blisko 470 milionów lat temu! Takiego też wieku są oglądane przez nas wapienie. Spoglądamy teraz na najstarsze skamieniałości, które mamy okazję obserwować podczas naszej wycieczki.

Wapień ortocerasowy.

Fragment płyty posadzkowej wykonanej z wapieni z Olandii, czyli tak zwanej posadzki szwedzkiej. Jasne plamy w kształcie strzał to skamieniałości morskich zwierząt z grupy łodzikowatych. Niekiedy osiągają one znaczne rozmiary, a największe znalezione okazy mają kilka metrów długości! Łodzikowate były drapieżnikami, żyły bardzo licznie w ordowickich morzach. Kształtem przypominają belemnity, od których odróżnia je obecność segmentacji (widocznej zwłaszcza na okazie z lewej strony, w górnej części zdjęcia). Pomocna jest także barwa skały: jurajskie kamienie dekoracyjne zawierające belemnity są często barwy beżowej lub żółtej, natomiast ordowickie wapienie z łodzikowatymi – brązowej, czerwonej lub szarej.

Wapienie, które wykorzystano w celu wyłożenia posadzki poznańskiej fary, nie pochodzą z Polski, ale ze szwedzkiej wyspy Olandii. Cała północno-wschodnia część Polski znajdowała się jednak w ordowiku w zasięgu tego samego morza, w którym powstały oglądane przez nas skały. Było to morze chłodniejsze niż w dewonie, gdyż w ordowiku dzisiejsza Europa znajdowała się jeszcze daleko na półkuli południowej, zmierzając dopiero powoli w kierunku równika.

Ordowickie morze z terenu Skandynawii. Rys. Edyta Felcyn.

Ordowickie morze, pod którego wodami znajdowało się terytorium dzisiejszej Szwecji. W wodzie pływają duże łodzikowate, których muszle można obserwować w poznańskiej farze. Po dnie pełzają trylobity – ich skamieniałości nie znajdziemy jednak w płytach posadzki. Rys. Edyta Felcyn.

Obserwując posadzkę fary możemy zauważyć, jak na przestrzeni pomiędzy ordowikiem (470 milionów lat temu) a dewonem (370 milionów lat temu) zmieniły się organizmy żyjące w wodach morskich. Teren Polski cały czas zalany był morzem, jednak inny był skład zamieszkujących je biocenoz. Dzięki temu możemy namacalnie obserwować działanie ewolucji oraz zmian klimatu.

Skały ordowickie oraz nieco późniejsze – sylurskie, o wieku około 430 milionów lat – można obserwować nie tylko w posadzce fary. Wielkopolska znalazła się w zasięgu zlodowaceń plejstoceńskich, w efekcie czego materiał importowany przez człowieka ze Szwecji występuje też na terenie północnej Polski w postaci naturalnej, przywleczony przez lądolód ze Skandynawii. Skamieniałości łodzikowatych można niekiedy znaleźć na polach oraz w otoczakach pochodzących z wielkopolskich żwirowni, wykorzystywanych w ogrodach w celach dekoracyjnych.

Na Górze Przemysła

Kościół św. Antoniego na Górze Przemysła w Poznaniu.

Kościół św. Antoniego na Górze Przemysła w Poznaniu.

Będąc w poznańskiej farze warto wybrać się też do kościoła św. Antoniego Padewskiego na Górze Przemysła. Możemy w nim zobaczyć kilka różnych kamieni dekoracyjnych. Nowością jest skała widoczna w stopniach głównego ołtarza. Stanowi ona jeden z najbardziej efektownych kamieni dekoracyjnych Polski. Na czerwono-brązowym tle wyraźnie odcinają się szare lub niemal czarne fragmenty skalne, tak zwane klasty. Jeżeli mają one kształty zaokrąglone, wówczas całą skałę określamy mianem zlepieńca.

Oglądany przez nas kamień dekoracyjny jest nazywany „zlepieńcem zygmuntowskim”, „zygmuntówką”, a nawet… „salcesonem”. O ile ostatnia nazwa jest zupełnie zrozumiała – wystarczy przez moment spojrzeć na elementy architektoniczne wykonane z tej skały – o tyle dwie pierwsze wymagają wyjaśnienia. Z obserwowanego przez nas zlepieńca wykonano trzon pierwszej Kolumny Zygmunta III Wazy, znajdującej się do dziś (choć wykonanej już w innym kamieniu) na Placu Zamkowym w Warszawie. Temu rozpoznawalnemu zabytkowi skała zawdzięcza swoją nazwę, choć stosowana była także w wielu innych miejscach. Można ją też oglądać w wielu zabytkach Poznania. Skała pochodzi natomiast z rejonu Chęcin znajdujących się kilkanaście kilometrów na południowy-zachód od Kielc. W tym samym rejonie odsłaniają się także wapienie z Bolechowic.

Zlepieniec zygmuntowski.

Zlepieniec zygmuntowski. Ta piękna skała tworzyła się w wyniku niszczenia gór, które istniały ponad 250 milionów lat temu na terenie dzisiejszej Polski. Różnokolorowe ziarna widoczne na czerwonawym tle to fragmenty dewońskich wapieni, między innymi wapieni z Bolechowic.

Przyjrzyjmy się bliżej okruchom skalnym tkwiącym w czerwonobrązowym tle. Niekiedy można w nich dostrzec przekroje przez gałązki gąbek – amfipor, znanych nam już z wapieni z Dębnika i z Bolechowic. Dzięki temu wiemy, że klasty znajdujące się w zlepieńcu są wieku dewońskiego i mają od około 405 do 375 milionów lat. Samo czerwone spoiwo jest jednak o wiele młodsze. Jego wiek nie został ostatecznie ustalony, prawdopodobnie oscyluje on wokół 270 milionów lat (późny perm). Skała musiała więc powstać właśnie wtedy. Obecność dużych, słabo obtoczonych i wygładzonych fragmentów wapieni mówi nam, że nie były one transportowane na duże odległości, i na pewno nie przez wielkie rzeki ani w strefie przybrzeżnej morza. Czerwona barwa wskazuje natomiast na warunki klimatu suchego i półsuchego. Fragmenty wapieni dewońskich musiały być transportowane w dół stromego stoku, do głębokich kotlin śródgórskich lub na brzeg morski, tkwiąc w nasączonej wodą masie stanowiącej dzisiaj spoiwo skały. Miejsc, w których powstają takie skały, nie znajdziemy dzisiaj na obszarze Polski. Pewnych analogii można się doszukiwać między innymi w Dolinie Śmierci leżącej na terenie Kalifornii.

Wybrzeże morza cechsztyńskiego (perm) w rejonie Gór Świętokrzyskich.

Tak mogło wyglądać wybrzeże morskie, w pobliżu którego powstawały zlepieńce zygmuntowskie. Fragmenty skał transportowane były w dół stromego stoku, który schodził wprost do morza. Rys. Edyta Felcyn.

Wnioski płynące z obserwacji zlepieńca zygmuntowskiego pozwalają nam przyjąć, że około 270 milionów lat temu na terenie dzisiejszych Gór Świętokrzyskich istniały góry powstałe w wyniku ruchów górotwórczych związanych z tworzeniem się Pangei. Były one zbudowane między innymi z wapieni z Bolechowic, które uległy sfałdowaniu i wypiętrzeniu podczas ustępowania morza z tego obszaru. Góry te jednak zostały później całkowicie zniszczone (zrównane), a zajmowany przez nie teren stał się ponownie dnem morza. Jego ślady oglądaliśmy w kościele św. Franciszka Serafickiego, w jasnych wapieniach pochodzących z Morawicy.

Podczas krótkiego spaceru odwiedziliśmy tylko cztery spośród poznańskich zabytków. Opisane tutaj skały można jednak obejrzeć także w wielu innych miejscach naszego miasta. Niektóre z nich zostały wymienione w tabeli. Skamieniałości oraz inne ślady odległych dziejów Ziemi są widoczne w co najmniej kilkudziesięciu obiektach naszego miasta, a także w zabytkach okolic Poznania. Niech więc ten przewodnik będzie inspiracją do odnajdywania kolejnych miejsc, których zwiedzanie stanowi nie tylko lekcję historii, ale i geologii.

Słowniczek

Brekcja – skała osadowa zbudowana z dużych, o średnicy większej niż 2 mm, ostrokrawędzistych ziaren skalnych.

Erozja – proces mechanicznego niszczenia skał oraz usuwania okruchów skalnych przez wodę, wiatr i lodowce.

Granit – skała magmowa zbudowana głównie z trzech minerałów: kwarcu, skaleni i miki.

Kalcyt – minerał, węglan wapnia. Tworzy kryształy oraz ziarna wchodzące w skaład wapieni.

Klast – pojedyncze ziarno skalne tkwiące w skale osadowej.

Lądolód – pokrywa lodowa zajmująca duży fragment lub całość kontynentu.

Magma – gorący, płynny stop materii znajdujący się w płaszczu Ziemi i skorupie ziemskiej; magma wylewająca się na powierzchnię to lawa.

Odsłonięcie – miejsce, w którym skały widoczne są na powierzchni.

Pangea – ogromny kontynent, który powstał około 300 mln lat temu. W jego skład weszły niemal wszystkie lądy kuli ziemskiej.

Piryt – minerał, siarczek żelaza, nazywany niekiedy „złotem głupców”.

Ruchy górotwórcze – deformacje skorupy ziemskiej prowadzące do powstania gór.

Skala Mohsa – dziesięciostopniowa skala opisująca twardość minerałów; najtwardszy jest diament (10).

Spoiwo – substancja mineralna spajająca skały osadowe klastyczne (zbudowane z klastów).

Wapień – skała osadowa zbudowana z węglanu wapnia, powstająca z reguły w ciepłych morzach.

Zlepieniec – skała osadowa zbudowana z dużych, o średnicy większej niż 2 mm, obtoczonych ziaren skalnych.

Projekt jest finansowany ze środków przyznanych przez Fundację na rzecz Nauki Polskiej na podstawie umowy nr 36/UD/SKILLS/2014 o wykorzystanie Nagrody przyznanej w konkursie eNgage w ramach projektu SKILLS współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego.

KL EFS.